Ks. prob. Ignacy Czemplik – męczennik II wojny światowej

Powiększ obraz

Dwunastego września bieżącego roku przypada 80 rocznica męczeńskiej śmierci proboszcza naszej parafii, ks. Ignacego Czemplika.

O tych wydarzeniach dowiedziałem się podczas ostatniego odpustu w Borku, spotykając o. Józefa Niesłonego OMI, który przekazał mi życzliwie ważne historyczne informacje, dotyczące życia naszego proboszcza i tragicznej śmierci. Ksiądz Ignacy, wraz z czterema klerykami z seminarium oblatów w Obrze, został rozstrzelany w miejscowości Michałów, zaś grób pomordowanych znajduje się na cmentarzu parafialnym w Puszczy Mariańskiej.

Dzięki uprzejmości o. Józefa mogę podzielić się tą historią ze wszystkimi Parafianami, wyrażając także wdzięczność mieszkańcom Michałowa i Puszczy Mariańskiej za troskę o godny pochówek męczenników, przekazywaną o nich pamięć oraz troskę o ich grób i starania o upamiętnienie tych ofiar ostatniej wojny przez ufundowanie i budowę nowego nagrobka w 2010 roku. Niech pamięć o nich zapadnie w naszych sercach, zaś ofiara przelanej krwi będzie na wieki świadectwem ich miłości do Boga i Ojczyzny. Cześć Ich pamięci!

 

 

Klerycy ze Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, a pochodzący z Wyższego Seminarium Duchownego w Obrze koło Wolsztyna i z Chumiętek koło Krobi, w ostatnich dniach sierpnia 1939 roku zostali ewakuowani do Markowic koło Strzelna, z nadzieją, że tam będą bezpieczniejsi. Gdy front niemiecki zbliżał się do Markowic, w trzech grupach, 5, 6 i 7 września zostali wysłani do Kodnia nad Bugiem. W drodze do Kodnia kierowali się w stronę Warszawy.

Ponieważ w ciągu dnia istniało zagrożenie nalotów lotniczych, poszczególne grupy podzieliły się na mniejsze, a dla jeszcze większego bezpieczeństwa szli przede wszystkim nocą. W jednej z grup byli diakon Józef Rogosz, którzy w czerwcu 1939 r. przyjął święcenia diakonatu, oraz kursowi koledzy – klerycy Franciszek Glados, Franciszek Gembiak i Józef Muńko. Każda grupa szła na własną rękę w stronę Warszawy, ale utraciła łączność z innymi.

Niestety, wszyscy dostali się w rejon bitwy pod Kutnem (9-18 września 1939), zwanej powszechnie bitwą nad Bzurą. Polskie armie „Poznań” i „Pomorze” przystąpiły do kontrataku na wojska niemieckie zmierzające w kierunku Warszawy. Około 70 km na południowy zachód od Warszawy klerycy znaleźli się w rejonie zajętym już przez wojska niemieckie.

Dnia 12 września 1939 r. zostali zatrzymani i wylegitymowani przez patrol niemiecki. Wszyscy byli w wieku poborowym, znajdowali się daleko od miejsca zamieszkania i szli w grupie, co musiało być podejrzane i prawdopodobnie potraktowano ich jako żołnierzy w cywilu, a może nawet szpiegów. Wszyscy zostali zaprowadzeni przez patrol wojskowy do lasu w miejscowości Michałów, gdzie zostali zastrzeleni z pistoletu w tył głowy.

Był wśród nich także ks. Ignacy Czemplik, proboszcz z Noskowa k. Jarocina, z diecezji poznańskiej.

Nie wiadomo, dlaczego ks. Czemplik znalazł się wśród czterech kleryków oblackich. Może dołączył do nich w czasie ucieczki, a może Niemcy dołączyli już skazanego na śmierć do grupy oblatów.

Naocznym świadkiem tego wydarzenia był 12-letni chłopiec, który zeznał, że dwóch żołnierzy niemieckich prowadziło drogą od wsi Radziwiłłów w kierunku Puszczy Mariańskiej 5 księży. W rękach trzymali różańce, a do napotykanych ludzi mówili: „Módlcie się za nas, bo nas na śmierć prowadzą”. Kiedy weszli do lasu przylegającego do wioski Michałów, dało się słyszeć strzały. Po pewnym czasie żołnierze ci powrócili z lasu, ale już sami. W lesie były świeże okopy przygotowane do obrony. Do nich zostały pospychane ciała zabitych i przysypane piaskiem.

Po ustaniu walk i przesunięciu się frontu, miejscowych ludzi zaniepokoił odór wydobywający się z ciał rozstrzelanych i lekko przysypanych ziemią. Ciała pomordowanych zostały odkopane. Potwierdziło się, że zostali zastrzeleni z pistoletu w tył głowy, a miejscowy sołtys zabrał rzeczy osobiste pomordowanych, aby później przekazać je rodzinom zabitych. W tym samym miejscu został wykopany nowy grób, w którym raz jeszcze pomordowani zostali pochowani. Na grobie postawiono brzozowy krzyż z tabliczką, na której umieszczono nazwiska pięciu pochowanych.

O wszystkim przypadkowo dowiedzieli się inni klerycy oblaccy, którzy nie mogąc się przedostać do Kodnia przez Warszawę, powracali do Markowic. W Michałowie od miejscowych ludzi dowiedzieli się, że jacyś księża zostali rozstrzelani w pobliskim lesie. Przeczuwając, że mogli to być ich koledzy, udali się do miejscowego sołtysa. Przedstawione przez niego dokumenty jednoznacznie potwierdziły śmierć czterech oblackich kleryków.

Na mocy rozporządzenia władz okupacyjnych, w 1940 r. ciała zabitych i pochowanych w okolicy zostały przeniesione na cmentarz parafialny w Puszczy Mariańskiej. We wspólnej mogile pochowano ciała poległych żołnierzy, a obok czterech oblackich kleryków i ks. Ignacego Czemplika. Miejscowy proboszcz odprawił pomordowanym uroczysty pogrzeb.

W 1948 roku rada prowincjalna podjęła decyzję o postawieniu pomnika na wspólnej mogile czterech kleryków oblackich w Puszczy Mariańskiej. Ojciec Bolesław Glados zamówił u miejscowego kamieniarza prosty nagrobek, wykonany z betonu i lastryka. Na grobie umieszczono tablicę marmurową z nazwiskami męczenników i napisem:

„Śp. Klerycy Oblaci Maryi Niepokalanej: Glados Franciszek, Rogosz Józef, Muńko Franciszek, Gembiak Józef, Ks. Ignacy Czemplik proboszcz z Noskowa, zabici przez okupanta w Michałowie 12 IX 1939 R.I.P.”

Nagrobek ten istniał do czerwca 2015 r. Na koszt prowincji w czerwcu tego roku zakład kamieniarski pana Tkaczyka z Jaktorowa rozebrał stary pomnik, zrobił wylewkę betonową i postawił nowy pomnik. Płyta nagrobna jest wykonana ze strzegomskiego granitu, a napis wyryto w czarnym marmurze. Oblacki krzyż i napisy wykonane zostały z 24,5 karatowego złota.